6 lat temu startowałaś w Must be the Music. 4 lata temu wystąpiłaś w Idolu. Jak ukształtowało to ciebie jako wokalistkę?

To zaledwie kilkumiesięczne przygody, więc jako wokalistkę nie ukształtowały mnie szczególnie mocno.

A co dało ci uczestnictwo w programach?

Na pewno bardziej uświadomiły mnie co do warunków tam panujących. Pomogły złapać dystans do takich programów. Choć różnie to wcześniej bywało… W przypadku „Idola” sądziłam, że już ochłonęłam po chaosie w „Must Be The Music”, a jednak byłam w tamtym czasie delikatna jak jajko. Nagrałam jakiś czas temu krótki film na mojego YouTuba odnośnie programu „Idol”… Po więcej zapraszam właśnie tam.

Czyli programy nie są tak piękne jak je przedstawiają…

Wielu osobom mogę powiedzieć, jak to wszystko wygląda i – niestety bądź „stety” – zmienić trochę ich obraz i punkt widzenia. Wiele osób łudzi się, że wszystko wygląda tak jak to pokazują w TV ale… Jak tego typu show bywają dla niektórych przepustką do branży muzycznej, tak niektórych potrafią zrównać z ziemią. Jednak – myślę, że każdy powinien spróbować, aby przekonać się na własnej skórze i potem nie żałować. Ponadto po Idolu powstał utwór – Ambicje. Wyrzuciłam tam co siedziało mi na serduchu.

Ja właśnie bardzo dobrze pamiętam cię z „Idola”…

W jakimś stopniu uczestnictwo dało mi też rozpoznawalność. Po kilku latach, w dalszym ciągu ludzie mnie pamiętają i miło wspominają, co bardzo cieszy! Dziękuję!

Jak to wszystko się zaczęło?

Jeśli miałabym być całkowicie szczera – to mam zachowane nagrania na kasecie, kiedy śpiewam, mając może z 2, 3 lata, utwór Zbigniewa Wodeckiego „Basia, Basia”. Wtedy już coś zaczęło się dziać… więc dość wcześnie.

Bardzo wcześnie…

Potem standardowo – chórki kościelne, szkolne. W gimnazjum – żeński chór „Concentio” w moim rodzinnym mieście, który już obecnie nie istnieje. Śpiewałam w nim może 2 lata. Stamtąd trafiałam na warsztaty gospel, które przynosiły ogrom radości. Polecam obejrzeć te historyczne na Targach Poznańskich w 2007 roku. Ponad 1000 osób na scenie, cóż za przeżycie! Po liceum stwierdziłam, że fajnie byłoby się trochę rozwinąć w temacie wokalistyki, więc udałam się do Policealnej Szkoły Piosenkarskiej w Poznaniu, gdzie uzyskałam dyplom aktora scen muzycznych w specjalności: piosenkarz. Bywało rożnie ale ze śpiewu zawsze dobrze sobie radziłam. Dziwny to był okres w moim życiu, dlatego postanowiłam po szkole wiele rzeczy nadgonić.

A kiedy pierwszy zespół?

Około 2012/13. Zderzyłam się tam z rockową muzyką, typu Guns ‘n’ Roses czy Black Sabbath. Do dziś mam sentyment do naszej smacznej nazwy – Bunch of Grapes, ha ha. Rozpadł się po niespełna roku. Po rozpadzie pierwszego zespołu powstał drugi, który wielokrotnie ewoluował, głównie ze względu ma basistów… Wybaczcie. Pewnie nie wszyscy jesteście tacy! Z początku mieliśmy ekipę 7 osobową. W tym 2 wokalistów, ale postanowiliśmy się rozdzielić po kilku latach i pozwolić iść każdemu swoją drogą. W międzyczasie należałam do zespołu grającego muzykę reggae. Krótki epizod, ale ciekawy czas. Zagraliśmy trochę koncertów przed fajnymi artystami, tj. Enej, Bednarek czy Marika. W roku 2017 powstał zespół Roxana Tutaj & Good Omen.

Muzyczna droga obfita w zespoły…

Jak sobie spojrzę na to wszystko… Jestem bardzo wdzięczna za wszystkie możliwości, które mnie spotkały.

Po tylu nieudanych doświadczeniach spotkał cię jednak Dobry Omen…

Absolutnie nie uważam, że były to nieudane doświadczenia. Wszystko się dzieje po coś i jest wspaniałym doświadczeniem.

Z Kubą, Maćkiem i Tomkiem znamy się od 8 lat (wcześniej należeli do 7 osobowego zespołu, o którym wspominałam wcześniej). Obecna basistka, Basia – dołączyła do nas rok po powstaniu „Good Omen”. I tak kręci się do dziś. Bierzemy udział w różnych festiwalach, w tej chwili też tych online, aby dotrzeć do ludzi ze naszą muzyką. W 2018 nagraliśmy pierwszą EP’kę, która rozeszła się jak świeże bułki, co cieszy! Teraz pozostaje czekać na pełnowymiarową płytę… Utwory robią się w piecu.

Jaka jest Roxana Tutaj?

Ciekawa świata, wszystkiego co się dzieje. Mam umysł detektywistyczny, więc drążę, dociekam, obserwuję. Lubię wiedzieć i rozumieć. Nadwydajnie mentalna. Wieczna analiza. Stale poznaję siebie więc zagadnienia z psychologii ostatnimi czasy mocno mnie „jarają”.

W jej krwi płyną nuty z szaloną hemoglobiną”. To hasło, przewija się u mnie już kilka lat. Paweł Baranowski, satyryk i kabareciarz, na wydarzeniu, na które mnie zaprosił, właśnie tak mnie opisał. Uwielbiam!

Mimo mojej energii, czasem chaotyczności, kocham harmonię i uporządkowanie. Organizacja pozwala mi trzymać wszystko na wodzy. Nie zawsze się to udaje, bo jak każdy miewam gorsze dni, ale z wielką radością wracam do takich chwil, kiedy wszystko chodzi jak w zegarku.

Zakochana w naturze. Obcowanie z nią uspokaja umysł, pozwala doceniać małe rzeczy. Do Matki Natury świat należy, a ja uwielbiam częstować się tym, co ona daje. To jest fascynujące!

Wychodzę z założenia, że trzeba mówić o sobie dobrze a z drugiej strony nie chcę tu tworzyć opisów rodem z horoskopu. Czasem najlepiej posłuchać tego co dana osoba śpiewa czy gra, by zajrzeć trochę do jej duszy. O ile wykonawca żyje w zgodzie ze sobą!

Zajmujesz się też treningiem wokalnym?

Tak. W latach 2016-2020 pracowałam jako trener wokalny w jednej z prywatnych, poznańskich szkół muzycznych.

Po drodze projekty z różnymi wokalistami, warsztaty. Ostatnio Tribute to Abba, w którym miałam przyjemność pełnić rolę kierownika muzycznego, obserwować jak ludzie przechodzą swoje strefy komfortu, jak się zmieniają. Praca zwieńczona wyjątkowym koncertem, podczas którego publiczność wypełniła całą salę po brzegi. Rzutem na taśmę, bo przed wybuchem pandemii.

Udział w m.in. w Międzynarodowych Seminariach Wokalnych, spotkania z prelegentami z całego świata, praca z innymi trenerami, kursy czy literatura, są cudownym uzupełnieniem wiedzy na temat treningu wokalnego. Pracy nad sobą właściwie. Stwierdzam dziś, że rozpoczęcie takiej przygody, wymaga dużo odwagi, bo na nowo rozbudza się uśpione emocje, które często powodują blokadę głosu. Wielu ucieka. Ucieka w inne rozwiązania. Nie wszyscy są jeszcze gotowi na taki rollercoaster, ale to dobrze. Każdy powinien wiedzieć kiedy jest gotów. Niesamowity proces, który zachwyca, jednocześnie może szeroko otworzyć oczy i przerazić ale koniec końców daje radość.

A jakie są twoje muzyczne plany na przyszłość?

Móc tworzyć bez barier, przekazywać w muzyce, co we mnie drzemie, a więc wydać swoją solową płytę. Powstało już trochę utworów od A do Z (nie licząc tych czekających na dokończenie), ale nieszczególnie lubię wystawiać je na światło, kiedy nie są porządnie nagrane. Planuję uruchomić coś w stylu Patronite, aby zebrać środki na realizację.

Ogarnąć transmisje live z zespołem, do której obecnie się przygotowujemy. Potrzebujemy 1000 subskrybentów aby zacząć ze swojego konta, więc jeśli zechcecie nam pomóc na tym etapie i być na naszych koncertach live – zachęcamy! Roxana Tutaj & Good Omen. O!

X